wtorek, 29 maja 2012

Gosławowi.

 Pośród drzew rosnących nieopodal mojej drewnianej chałupki, rozciąga się długa zielona kraina. W tej bajecznej krainie można było poczuć coś, co nigdy nie mogło nam się zdarzyć.  Świat w którym żyli ludzie, był  znacznie czymś odbiegającym od rzeczywistości, był światem fascynacji i spełnienia. Ludzie tam byli inni. Nie inni w znaczeniu że byli gorsi, ale inni, gdyż potrafili docenić osobę, za taką jaką jest.
Musisz zrozumieć, że w tym świecie nie było wojen, nie było zła, nie było przemocy- też nie było złych ludzi. Wszyscy dookoła byli dla siebie jak rodzina.
 Domy z sosnowych bali, trawy rozciągające się we wszystkich możliwych kierunkach, niebo obfite w błękit- pozwalało na spełnienie się w tym magicznym świecie.
 Fascynacja tą krainą często budziła we mnie chęć zrobienia czegoś szalonego. Już nie  byłem pewien, czy w  tym świecie znajdę szczęście, czy to szczęście kiedykolwiek mnie dotknie. Oczywiście byłem w błędzie, gdyż to szczęście czekało na mnie za tym lasem, za tą skałą, za tą polaną...

Potrafisz wyobrazić sobie, jak bardzo życie może się zmienić, gdy na Twojej drodze pojawia się tak niesamowita osoba, taka, która potrafi dać Ci wszystko w jednej chwili. Możesz być świadomy lub nie, ale są takie chwile, gdy niepostrzeżenie umyka Ci pewien moment  życia. Nieoczekiwanie zdajesz sobie sprawę, że zaprzepaściłeś życie nie spotykając się z tą osobą.  To Cie ogranicza, to nie daje Ci satysfakcji w byciu szczęśliwym w każdej napotkanej sytuacji.
Wszystko było kwestią czasu. Ten moment spotkania się ich dwojga w tym wyimaginowanym świecie był na wyciągnięcie dłoni.


Jest  piękne majowe popołudnie.  Wąski strumyk przejrzystej wody zaczyna podążać ku nieznanemu mu kierunku. Chłodny wiatr budził wszystko to, co napotykał na swojej drodze. Trawa ociekająca rosą, stała się jeszcze bardziej dogłębnie zielona. Czas tak jakby zwalniał. To  była ta chwila, w której  rozpoczęła się moja przygoda. Nastał czas, aby wyruszyć po nią. Zrobiłem krok w przód i podążyłem za Gosławem (:  Co, co ? Noga mu się zachwiała. Chciał wrócić ? Nie wrócił! Podążył dalej (:

On nie był szczególnie przystojny, a ona nie była szczególnie piękna. Ale to, co ich łączyło, było naprawdę silne. Tylko cud mógł się zdarzyć, by te dwoje młodych ludzi, mogłoby kiedykolwiek  się  spotkać.  Chłopak o imieniu Bartek- który swą odwagą powalał stado bawołów. Dziewczyna o imieniu Gosia- która intuicją przewidywała ataki drapieżnych rosomaków.
Oni jeszcze tego nie wiedzieli, że spotkanie się tych dwojga młodych ludzi, było im naprawdę przeznaczone.

 Ona nie była za specjalnie urodziwa. Każdego poranka na jej twarzy rysowała się smutna, ogarniająca  łza. W każdą noc strzepywała z serca kurz, którego z dnia na dzień było coraz więcej, i coraz bardziej zalegał.. Ludzie co ją otaczali na przymus wpajali jej złość, nienawiść, nudę, przygnębienie.
Niby stąpała twardo po ziemi, lecz brakowało jej kogoś z fantazją, kogoś, kto potrafiłby  rozśmieszyć do łez. Czekała na Bartka !?
Jej całe życie opierało się na byciu z facetem, którego tak na prawdę nie kochała.  W miłości miała wielkiego pecha. Facecie byli dla niej nudni. Nigdy nie doznała prawdziwej miłość. Jej świat z facetem opierał się na : pracy, domu, łóżku itd., zapominając o tym, że życie może być o wiele ciekawsze- nie tak schematyczne.Po mimo tego wszystkiego dalej była z nim... Tyle szczęścia, że to mogło się zmienić, i się zmieniło. (:






Pewnego sierpniowego wieczora, przypadkiem udało im się  razem spotkać. Spotkanie miało miejsce pośród rozciągających się w każdym kierunku czerwonych makowych łąk.
Chłopak spoglądając głęboko w jej oczy powiedział  : " Jak to jest, gdy spotykasz bliską Ci osobę, której nigdy w życiu nie widziałaś, a w pewnej chwili potrafisz uświadomić sobie, że ta twarz, ten dotyk, to ciepło, może być tak bardzo Ci potrzebne. Możesz w to wierzyć lub nie, ale jesteś w 100% idealną dziewczyną dla mnie" Dziewczyna uśmiechnęła się i powiedziała : " Wierze Ci. Ty również jesteś dla mnie 100% idealnym facetem "

Od tego momentu w każdej napotkanej sytuacji spędzali  wolny czas razem.  Zawsze podążali  trzymając się mocno z ręce, wpatrywając sobie głęboko w oczy. Ona nie potrafiła bez niego żyć- nie była wstanie zostawić go choćby na sekundę. On zabierał na długie spacery, na przechadzki po lesie, na kocyk, nad rzeczkę.
Siedzieli godzinami  na drewnianym parapecie podziwiając tysiące gwiazd.
Nie byli już dłużej samotni.
Wszystko wydawało się jak we śnie. Dni mijały, a oni ciągle razem.

"Przyrzekłem miłość do końca swoich dni, że będę kochać i o Gosławie śnić (:"

Niestety ich los wkrótce się odmienił.  On musiał wyjechać w daleko podróż. Ona musiała odwiedzić swojego faceta:(
Więc rozstali się. Nie wiedzieli, że to rozstanie nie było konieczne, ponieważ naprawdę byli dla siebie stworzeni. Na koniec tego wszystkiego postanowili zawrzeć pewien układ. Ona powiedziała mu, że jeżeli spotkają się w jakimkolwiek miejscu, no to bez zastanowienia wezmą ze sobą ślub. Chcieli sprawdzić, czy to pierwsze,  a zarazem ostatnie spotkanie, było im przeznaczone.


Bez jakiegokolwiek namysłu i żalu rozstali się. Wszystko to, co było przez te krótki chwile dla nich cudowne, nagle i niepostrzeżenie uleciało. Dni mijały, a ich znajomości zostały tylko wspomnieniem.
Mijały tygodnie, miesiące, a oni żyli gdzieś tam daleko z myślą, że jeszcze będzie im dane się spotkać. Żyli z myśląc, że to co ich w danej chwili otacza, jest dla nich spełnieniem. Jednak było to oszukiwaniem samego siebie.
Pewnej zimowej nocy epidemia zaatakowała ich miasta. Dziewczyna i chłopak ledwo co dawali sobie rade. Balansowali między życiem a śmiercią. Choroba i miniony czas spustoszyła ich umysły. To już nie byli ci sami ludzie, co kiedyś.  Już nie doświadczali szczęścia, które jakiś czas temu przepełniało ich serca.
Po paru miesiącach doszli do siebie, lecz spustoszone  umysły nie potrafili pokochać tak jak parę lat temu..
Ona z biegiem lat potrafiła nawet na nowo się zakochać . Chłopak z kolei znalazł nową pracę, nową nadzieje. Życie nagle odwróciło się o kolejne 360 stopni.
Sam fakt tego, że zmiany być może były im potrzebne, lecz zbyt szybko zapomnieli o tym, co ich tak na prawdę trzymało przy sobie, i co mogło się zdarzyć w przyszłości...

 "Jak zrozumieć to że tak miało być, pochować żale, i sam ze sobą wśród szalonych fal dryfować dalej..."

Lata mijały ...
Pewnego majowego poranka, kiedy to chłopak był na wczasach ze znajomymi, a dziewczyna  w tym samym czasie była w tej samej miejscowości- udało im się raz jeszcze spotkać. To spotkanie można byłoby porównać do cudu, gdyż kto by pomyślał, że dwojga młodych ludzi co mieszkają bardzo daleko od siebie, będą mieć szanse raz jeszcze się spotkać.
  Kiedy  dziewczyna i chłopak spotkali się, to nikły blask wspomnień zabłysną przez krótki moment w ich sercach
 Wtedy wiedzieli już : Ona jest w 100% idealną dziewczyną dla mnie. On jest w 100% idealnych chłopakiem dla mnie.
Ale wspomnienia minionych lat były zbyt bolesne, aby ten związek miał jakiś sens, więc bez słowa minęli się i każde z nich podążyło we własnym kierunku :(















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz